Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
a moze to... a moze cos innego....

kasiek-85

...

Mój profil

Opis bloga

archiwum

    2012
    Kwiecień
    Marzec
    Luty
    Styczeń
    2011
    Grudzień
    2010
    Październik
    Lipiec
    Czerwiec
    Maj
    Kwiecień
    Marzec
    Styczeń
    2009
    Listopad
    Październik
    Wrzesień
    Sierpień
    Kwiecień
    Luty
    Styczeń
    2008
    Grudzień
    Listopad
    Październik
    Wrzesień
    Sierpień
    Lipiec
    Czerwiec
    Maj
    Kwiecień

linki

    JA ... W SIECI
    http://kasiek85.flog.pl/
    PRZYJACIELE I ZNAJOMI
    Madzenka :)
    Ania
    Iza
    RÓŻNE
    Wnętrza z dobrej strony
    Szablony malarskie do malowania na ścianach
    Wzory wprost na ścianę
    chlip-hop
    bajki.... bajeczki....

ulubieni

Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 15238 osób

menu

  1. Strona Główna
  2. Dodaj do Ulubionych

księga gości

  1. Ksiega Gości 0
  2. Dodaj do Księgi

mój avatar


kasiek-85

a moze to... a moze cos innego....

to chyba będzie dobre zdanie do mej pracy inżynierskiej na jedną z pierwszych stron...


"Miasto czy wieś w której się rodzimy, to środek świata. Ta przestrzeń niewielka w której się obracamy, nasze domy, cmentarze, kościoły – ta przestrzeń wiekami wysiłkiem ludzkim zbudowana [...] jest dla nas centrum świata, do którego wszystkie inne kawałki są odniesione”.

prof. L. Kołakowski


to zdanie odnalazłam przypadkiem, ale ile w nim prawdy. tak- miejsce zamieszkania- tego pierwszego, gdzie się wychowaliśmy stanowi dla nas centrum wielkiego świata. wielki jest on szczególnie gdy jesteśmy mali, z czasem wiele się zmienia i nasz mały świat tez, okazuje się, że jest coś dalej, wyżej... ale w sercu pozostaje ten świat z dzieciństwa. tak jak na przykład w moim- grunwald bez pasażu, bez ronda a z placem targowym, boiskiem i trybunami przy podstawówce na reja... kloce sedesowców górujące nad okolicą, i chemik. dziś to wszystko jest inne. świat się zmienia pytanie tylko czy na dobre. dziś na zajęciach z ochrony i rekultywacji krajobrazy oglądaliśmy film pt " sfabrykowany krajobraz". obrazy ukazane w filmie przez Jennifera Baichwala, będące przedstawieniem pracy artysty - fotografa Edwarda Burtyńskiego, przerażają. Zdanie wypowiedziane prze fotografika na początki filmy brzmi:

"Pewnego dnia uświadomiłem sobie, że dookoła mnie nie zostało nic naturalnego. Zmiany, jakim pod wpływem przemysłu uległa natura - oto, czym się zajmuję".

fabryki, kamieniołomy, kopalnie, składy śmieci, złomowiska- obszary o ogromnych powierzchniach, gdzie odnalezienie powierzchni biologicznie czynnej graniczy niemal z cudem.

obrazy te nie są jakąś katastroficzną wizją pesymisty, tylko rzeczywistością- i to jest najbardziej przytłaczające.

tak film się zaczyna:



ogromna hala, której końca nie widać, przerażająca ilość ludzi...






Zobacz więcej na www.streemo.pl


chcemy posiadać, wciąż coś nowego, nowy komputer, aparat, telefon, nowe żelazko... a może warto z tego wszystkiego zrezygnować... na pewno niebyło by to łatwe. ale trzeba sobie zadać pytanie- co jest cenniejsze- nasze chwilowo zaspokojone potrzeby czy to co mamy dokoła- bezcenny krajobraz, w który wciąż ingerujemy,który niszczymy...


czy nas też czeka los jaki spotkał krajobraz chin?? patrząc na to co się dzieje, na przykład, nie szukając daleko- tereny podwrocławskie, bielany i okolica, nasuwają smutną perspektywę...


i tak to oto jedno zdanie i film natchną mnie do napisania notki :P może niezbyt optymistycznej, ale jeśli nie uświadomimy sobie jak cenne jest to co mamy, nic dobrego nas w przyszłości nie czeka...



kasiek-85 27.3.2010 [Powrót] Komentuj

|| Schmittka ||
O, tak. Plac Grunwaldzki bez Pasażu miał swój klimat. Zakupy robiło się u zaprzyjaźnionych pań na targowisku. Rośliny kupowało się za stacją benzynową. Przez jakiś czas stał tam nawet namiot, gdzie kupiłam piracką "Małą Syrenkę" na VHS i lalkę barbie Pocahontas, a za nim małe sklepy, gdzie nabywałam kasety do Commodore 64. Jak się chodziło do szkoły i na WFie grało, czy tam biegało na boisku, to zawsze się zazdrościło tym zza płotu. Popołudniami chodziło się na spacer na trybuny, a raz nawet grało się w ich okolicach w butelkę i flirta. Ech, dość wspominek. Zdanie z początku idealnie nadaje się na początek pracy inżynierskiej. Use it, Kasiek. Drugie też jest bardzo, nawet boleśnie, prawdziwe. Można powiedzieć, że jeszcze chwila i sprawdzi się wizja z "Metropilis" Langa.
brak www || data: 28.3.2010
acju28.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.10.70.28